O rytuałach i przesądach w sporcie

Szczęśliwa koszulka, kolorowe buty, trzy stuknięcia prawą stopą o podłoże – można grać! Czyli rzecz o rytuałach i przesądach w sporcie.

Racjonalni, poważni, dorośli. A jednocześnie przesądni, zabobonni, posiadacze amuletów, szczęśliwych butów czy koszulek. I nie chodzi o klientów szamanów czy czarodziejów w odległych pachnących egzotyką krajach. Mowa o… piłkarzach nożnych w sercu Europy.
Pomimo, że nasza kultura promuje sposób myślenia oparty na zasadach zdrowego rozsądku, rzeczywiście wielu europejskich, w tym czołowych piłkarzy zachowuje się przesądnie, magicznie, stosuje sztywne rytuały.

Często mają świadomość, że tego typu zachowania nie do końca wyglądają poważnie, to jednak je stosują. Przez lata związany z Barceloną Andreas Iniesta mówi, że:

Nie jestem jakimś wyjątkowym maniakiem, jeśli chodzi o rytuały przed meczami. Wydaje mi się, że w tej kwestii jestem całkiem normalny. Jedyne, czego potrzebuję, to przeżegnać się trzy razy, zanim wyjdę na murawę i uderzyć piłkę prawym i lewym butem – dokładnie w takiej kolejności. I to w zasadzie wszystko.

Także Iker Casillas, niegdyś podpora Realu Madryt, spostrzega siebie za osobą wolną od przesądów. Twierdzi, że przecież:

Nie mam żadnych szczególnych przesądów czy rytuałów, ale na wszelki wypadek zawsze noszę krótki rękaw. Skracam też koszulkę na dole, noszę ją wypuszczoną na spodenki. Używam wytartych rękawic, aż zniszczą się zupełnie …..

 

Osoby nieznające specyfiki piłki nożnej (i sportu w ogóle) mogą przecierać oczy ze zdumienia. Rytuały, powtarzane niezmiennie przed każdymi zawodami. A jednak są one bardzo widoczne.

Przesądy mogą dotyczyć np. magicznego myślenia, wiary w określone powiedzenia, słowa, zachowania, specyficznej interpretacji zdarzeń jako „omen”, wiary w szczęśliwe przedmioty, daty itp. Piłkarze nożni wchodząc na boisko idą w określonej kolejności, dotykają trawę wykonując przy tym często znak krzyża (który niekoniecznie musi stanowić o ich religijności), noszą tą samą odzież, która ich zdaniem przynosi szczęście. Sportowcy siadają w szczęśliwe miejsca, jedzą szczęśliwe pożywienie itd. Zakładają odzież w takiej samej, niezmiennej kolejności. Przykładów można by wymieniać jeszcze bardzo dużo. Niemal każdy zawodnik ma jakieś swoje przyzwyczajenia, nawyki.

W jakim celu są one zatem podejmowane? Przede wszystkim, by dodać sobie pewności siebie, obniżyć poziom niepokoju. Magiczne myślenie – bo ono tutaj występuje – sprawia, że człowiek jest przekonany, że dana czynność pomoże osiągnąć sukces. A zaniechanie jej – przyniesie pecha.

Nie trzeba tu dodawać, że bardzo często nie ma żadnego związku przyczynowo – skutkowego pomiędzy rytuałem a efektywnością sportowca! Jedynie, jeśli rytuał jest podejmowany świadomie, jest kontrolowany („mogę, ale nie muszę czegoś zrobić”) i elastyczny – wtedy może stanowić element rutyny (np. sprzyjający koncentracji, powtarzalny w każdych warunkach gest).

Nie może to jednak być sztywne – zgodnie z błędnym przekonaniem, że „zawsze muszę rytuał zastosować, bo bez tego nie zagram dobrze meczu”. Każda przesada bywa niebezpieczna.

Nadmierna wiara w magiczną rolę rytuałów także. Sportowcy powinni pamiętać, że to ich postawa na boisku, bieżni czy stoku narciarskim przyczyni się do wyniku. „Szczęśliwa koszulka” za nas meczu nie rozegra, nie pobiegnie, nie zjedzie slalomu. Jej obecność daje nam większe poczucie bezpieczeństwa, ale tylko dlatego, że to my nadajemy jej magiczną moc.

Z perspektywy psychologa twierdzę, że stosując trening mentalny, czyli psychologiczny, można odnaleźć wiele innych, „pewniejszych” sposobów na dodanie sobie otuchy przed startem. Mając świadomość, że każdy piłkarz ma swoje przyzwyczajenia, nie twierdzę, że trzeba się ich wszystkich pozbyć. Warto jednak traktować je z pewnym dystansem, przymrużeniem oka, a nie powagą. Zapomnienie przysłowiowej „szczęśliwej” koszulki nie powinno wpływać na formę sportowca.


A jak wygląda sprawa rytuałów u Uczniów SMS? W ubiegłym roku uczestniczyli oni w badaniach na ten temat. Okazało się, że nasi Uczniowie najczęściej wymieniali następujące rytuały: „wychodząc na boisko robię znak krzyża”, „wychodząc na boisko dotykam ręką trawę”, „Na boisko staram się wychodzić w określonym, w miarę stałym porządku”, „Przestrzegam numerów” np. zwykle mam ten sam numer na koszulce, określoną ilość razy odbijam piłkę, podskakuję itp.

Nie wdając się w analizy naukowe dodam, że są to rytuały o charakterze religijnym, związanym z magią numerów czy stałością. Są to zachowania najczęściej spostrzegane u piłkarzy na boiskach niemal całego świata. Ci, którzy w największym stopniu stosowali rytuały, cechowali się zarazem silnym przymusem wykonywania ich oraz najwyższym poziome lęku (napięcia) przedmeczowego. Rytuały pomagały więc obniżyć niepokój.

Na zakończenie chciałabym jeszcze raz podkreślić, że samo stosowanie rytuałów zbrodnią nie jest, traktując je „pół żartem, pól serio” można przed meczem je podjąć. Pamiętajmy jednak, że to nie od nich zależy nasza postawa na boisku. Magiczne myślenie na „dłuższą metę” nie pomaga. Zachowajmy dystans i świadomie przygotujmy się do meczu, by zagrać efektywnie.

Czego Wam Wszystkim życzę.

Dr Joanna Basiaga-Pasternak 
Zakład Psychologii Akademia Wychowania Fizycznego w Krakowie
Psycholog sportowy SMS Kraków